Idąc przez śnieg zobaczyłam dziwne kawałki futra

A dokładniej tak pomyślałam. Postanowiłam jednak podejść bliżej i okazało się, że się myliłam.

A zima była, o dziwo, bardzo śnieżna i mroźna. Nie było u nas takiej od dawna, codziennie padał śnieg, temperatura nie przekraczała 0 stopni.

Wracałam z pracy, bo mogłam wyjść nieco wcześniej przed Świętami. Poszłam swoją zwyczajną drogą przez park koło mojego domu i najpierw nie dostrzegłam niczego niezwykłego.

Nagle na śniegu zauważyłam jakieś kawałki czarnego futra. Na początku pomyślałam, że ktoś wyrzucił tu stary płaszcz i przysypał go śniegiem. Ludzie są różni, szczególnie w mojej okolicy. To nie jest nic zaskakującego. Mimo to postanowiłam podejść bliżej i dobrze, że tak zrobiłam.

W śniegu leżały dwa czarne szczenięta. Praktycznie się nie ruszały, bo były już bardzo przemarznięte. Miały najwyżej miesiąc. Najwyraźniej ktoś je wyrzucił.

Oczywiście od razu zabrałam psy do domu. Trochę je ogrzałam i zadzwoniłam do schroniska. Poprosili o przywiezienie znaleziska do nich i powiedzieli, że mają dla psiaków miejsce. Byłam bardzo szczęśliwa i następnego dnia zrobiłam wszystko tak, jak mi powiedziano.

Pieski były już w lepszej kondycji. Weterynarze nie stwierdzili żadnych poważnych problemów zdrowotnych. Oczywiście, potem je odwiedzałam, dopóki jeszcze były w schronisku.

Wiem, że szczeniaczki znalazły nowe domy. Mają kochających gospodarzy. A jednego zabrała nawet jakaś rodzina z Francji.

Tak to się dzieje w życiu. Wciąż zastanawiam się, co kieruje ludźmi, którzy po prostu wyrzucają na dwór małe szczenięta w środku zimy? Nigdy tego nie zrozumiem. A co ty o tym sądzisz?

Rate article
NewsMix
Idąc przez śnieg zobaczyłam dziwne kawałki futra